VI Bieg Maniacka Dziesiątka - Poznań 16/03/2010
No, no, no. Pierwszy prawdziwy sprawdzian biegowy w tym sezonie za mną. Dobrze powiało a nogi były świeże, więc zaatakowałem życiówki. Tak jest, życiówki. Oprócz tego że cały bieg zakończyłem w czasie 34:22, to na półmetku zanotowano mi 16:44 - czas o sekundy wolniejszy niż moje życie z Biegu Swarków z roku 2008. Sezon się zbliża więc czas brać się za poprawianie wyników. Cieszy mnie dobra forma. Jest ona lekkim zaskoczeniem patrząc na trening jaki w tym okresie wykonuję. Dopiero wchodzę w szybkie bieganie a jednak biegam już szybciej niż kiedykolwiek. Przyjmuję nową formę prowadzenia strony. Nowy system pozwala mi na prowadzenie bloga. Wszystko to co chcę napisać będzie znajdowało sie najpierw tutaj a potem trafiało do odpowiedniego działu. Tak też będzie z kilkoma poniższymi akapitami. Opis startu. Spojrzenie za okno zaraz po pobudce było dość nerwowym momentem. Prognozy były nieco pesymistyczne ale jak się okazało mocno przesadzone. Nie wiało, prawie nie padało, panowała dodatnia temperatura. Nic tylko biegać. Udałem się do mojej dziewczyny i po małym śniadaniu ruszyliśmy na podbój Malty. Póki co naszej poznańskiej. Wielkie podziękowania dla mojej kobiety za taszczenie tych tobołów podczas mojego ścigania. My - sportowcy musimy częściej doceniać naszych support'erów. Bez nich byłoby okropnie ciężko. Rozgrzewka przed biegiem przyśpieszona. Kilka skipów, rozciąganko, przebieżki. Sam start bardzo udany. Dostałem niski, iście "elitarny" numer startowy 24 i ruszyłem z pierwszej linii. Pierwszy kilometr przefruneliśmy dużą grupą. Potem wszystko się rozciągnęło i w swoim stylu zacząłem tracić dystans. Załapałem się do solidnej grupy z Wiktorem Leśniewskim i Adrianem Szczepańskim - obaj wyśmienici triathloniści. Wiktor osłabł w dalszej części biegu, natomiast A. Szczepański narzucił doskonałe tempo i uciekł na 6 kilometrze. Na mecie przybiegłem za nim 4 sekundy - na ostatnich 2 kilometrach niwelowałem do niego moją stratę jednak tym razem odrobinę zabrakło. Bezpośrednio przed nami przybiegł Filip Przymusiński - poznański triathlonista (przewaga 40s). Biegło mi się świetnie. Dobrze dobrałem ubiór (koszulka, rękawy, czapka z daszkiem, krótkie spodenki, skarpety CEP). Nie dolegał mi chłód ani gorąco - widziałem sporo zawodników rozbierających się na trasie. Podsumowując: Świetna pogoda, organizacja, rywalizacja. Forma też dopisała. Do zobaczyska na GP Poznania już za tydzień. CommentsAdrian 16/03/2010 13:38
dzieki za mily komentarz i za wspolny bieg, troche przespany 5km (6km 3:35 7 i 8 równiez dał wynik ponad 34 min)bo grupa filipa zeszła ponizej 34, pozdrawiam Your comment will be posted after it is approved. Leave a Reply |
RSS Feed