Najwyższa pora by napisać co działo się w ostatnią niedzielę. Korzystając z faktu, że drugą edycję crossduathlonu w Poznaniu wzięli pod swoje skrzydła Adam i Emil powstała okazja by móc się pościgać w Lasku Marcelińskim. Po kliknięciu Read More zapoznacie się z moim raportem startowym. Crossduathlon, tak jak w zeszłym roku, przyciągnął licznych "fotoreporterów". Wyścig (niesamowicie ciekawy) opiszę dość szczegółowo i co mogę to obrazuje zdjęciami. Do imprezy podchodziłem prawie bez stresu. Do ostatnich chwil byłem ciekawy z kim przyjdzie mi najostrzej rywalizować na trasie. Od początku obstawiałem Jacka Furtaka z Gniezna. Z Jackiem znamy się od jakiegoś czasu - poznaliśmy się najprawdopodobniej na obozie kadry wojewódzkiej w Jeleniej Górze. W zeszłym sezonie często jeździliśmy razem w grupie co było mi niezwykle na rękę bo Jacek jest zawodnikiem kumatym ;). Start po trawie nie był wystrzałowy. Od początku zaatakował jeden z przyjezdnych zawodników- Huber Leśniak (Buk) - pierwszy bieg pobiegł poniżej tempa 3:30/km (tak wynikało z szybkich obliczeń). Do strefy zmian dotarłem na 3 miejscu po solidnym pościgu za 2 zawodnikiem. T1 przebiegło bardzo sprawnie. Czułem, że będę w stanie pojechać lepiej niż zawodnicy którzy przybiegli do strefy zmian przede mną. Wiedziałem też, że bezpośrednio za mną jest Jacek. W głowie od razu pojawił się plan na część rowerową - dogonić 1 i 2 miejsce i wtedy bronić pozycji przed atakiem mocnego rowerowo Jacka. W połowie pierwszego koła byłem już 1. Wiedziałem, że kluczowe jest wjechanie do zagajnika (trudny płaski single-track) z wolnym polem z przodu a potem pokonanie komfortowo góry jest kluczowe dla wyścigu. Zagajnik nr 1 oraz góra poszły idealnie. Odrobinę się zdziwiłem kiedy na szczycie góry zobaczyłem 2 zawodników którzy byli za mną w zagajniku. Okazało się, że pojechałem właściwą trasą (nieco dłuższą) a kilku zawodników skorzystało z szybszego podjazdu (ta trasa była pokazana na objeździe). Żeby było jasne - nie mam pretensji do nikogo. Po szybkiej uwadze w stronę wolontariuszy zabezpieczenie trasy zostało poprawione. Jacek dogonił mnie na początku 3 pętli. Przez moment korzystałem z warunków panujących na trasie i dałem się wyprzedzić dopiero gdy było to dla mnie korzystne. Jacek przeciągnął mnie po piaszczystej części pętli, później odpoczywałem na kole. Kluczowe momenty to jeden z zakrętów 90st w prawo. Zarzuciło mi tylne koło, a Jacek jadąc przede mną bez problemu słyszał moją reakcję. Jak rasowy kolarz docisnął próbując mnie zerwać. Goniłem przez moment. Na jego kole pokonałem kolejne 2 zakręty. Zaczaiłem się i sprytnie redukując prędkość oraz przełożenie poczekałem na moment w którym Jacka wyniesie na zewnętrzną 90cio stopniowego zakrętu w lewo (wiedziałem, żę jedziemy dużo za szybko żeby ten zakręt pokonać płynnie). Atak był na tyle skuteczny, że powstała między nami kilkumetrowa przerwa. W zagajniku byłem pierwszy. Wypadając z singletracka moje przełożenie samodzielnie się zredukowało gdy rower wpadł w dziurę. Pierwszy podjazd pokonałem na nogach, Jacek na rowerze obok mnie, przed nami kilku dublowanych zawodników. Na wypłaszczeniu dosiadłem rumaka i drugi podjazd zaowocował taką sytuacją: Na trasie upewniłem się do do obuwia Jacka. Sam rozpiąłem swoje buty praktycznie po środku zjazdu - Jacek wolał się rozpędzić. Dzięki temu mogłem do T2 wjechać rozpędzony i tuż za Jackiem. Na bieg wyszliśmy razem: Na początku biegu nastąpiła kolejna zagrywka taktyczna. Jacek powiedział, że go mocno "trzyma" po rowerze. Na kilka krotków przyśpieszyłem żeby sprawdzić jego wolę walki. Potem schowałem się za Jacka markując brak sił. Jacek zaatakował ale sam szybko zrozumiał, że szybszego tempa nie wytrzyma i zwolnił. Był to moment mojego zdecydowanego ataku w który włożyłem wszystkie siły i w ciągu kilkuset metrów nadrobiłem kilkanaście sekund. Górę pokonałem sam, chociaż z wielką pomocą wolontariuszy: Na mecie pojawiłem się z ponad 20 sekundową przewagą. Zwycięstwo w MP (choć MP nie oznacza w tym przypadku Mistrzostw Polski, a Mistrzostwa Poznania) smakuje świetnie. Radość ze ścigania jest niesamowita. Zwłaszcza kiedy natrafia się na zawodnika na twoim poziomie sportowym. Zawody oprócz świetnego przetarcia (pierwsza zakładka sezonu) były dobrą okazją do poznania i spotkania się ze świetnymi ludźmi. Nic tylko brać się ponownie za organizację. Mam nadzieję, że na kolejnej imprezie widzimy się w jeszcze liczniejszym składzie! Na moje zaproszenie na imprezie pojawiły się kamery WTK. Poniżej ich materiał. Polecam zwłaszcza końcówkę. Kto nie brał udziału stracił okazję na dobry zarobek ;P. Z całym Pulsem Dnia WTK można zapoznać się tutaj. Zdjęcia wykorzystane w poście są autorstwa Łukasza Kiełbowicza, Andrzeja Burkata, RunCentre oraz mojej Mamy. Commentsarturios 28/05/2011 15:14
Szczere gratulacje ode mnie przede wszystkim za wygraną, ale i za ciekawą stronkę, którą lubię odwiedzać. guliwer 29/05/2011 20:57
super piekne miejsce i nagroda super. Your comment will be posted after it is approved. Leave a Reply |
















RSS Feed