Tym razem raport startowy publikuję dużo szybciej. Czytelnicy powinni być zadowoleni. Wczoraj miałem niezwykle udany dzień startowy. 3-cie miejsce w generalce, 1-sze miejsce w kategorii wiekowej. 2-gi czas roweru, 1-szy czas biegu. Nawet rewanż Jacka Furtaka na mojej osobie został odebrany przeze mnie jako absolutny plus tych zawodów. 

Wyniki na forum xTRI.pl 

Picture
Podium generalki wczorajszej imprezy
    W tym roku Tomasz Brett - od lat organizator Kolskiego Triathlonu zdecydował się na rozegranie niedzielnej imprezy w formacie Cross. Sprawiło to, że sporo zawodników (tych którzy mogli) zdecydowało się na wyjazd za granicę. Taka sytuacja bardzo mi pasowała ;). Ostatnio naprawdę wczułem się w jazdę MTB. Szkoda, że nie ma ochoty wczuć się na podobnym poziomie w trening pływacki.

     Triathlon to sport towarzyski. Wczorajszą imprezę zaliczam do udanych także ze względu na spotkanie z takimi starymi znajomymi jak mój pierwszy kołcz: Marcin Waniewski z Malborka. Warto było też poświęcić trochę czasu przed i po starcie na rozmowy z Tomkiem Kowalskim z Warszawy i Maciejem Chmura z Juvenii Wrocław czy zawodnikiem starej gwardii - Tomkiem Gągolą.

       Od razu na początku wyścigu ciekawa sytuacja: stoimy w wodzie do kolan z Marcinem i Tomkiem, Marcin mówi, że zaraz na pewno nas puszczą. Spojrzenie na Tomka i niespodziewany sygnał. W wodzie było ostro. Niestety jestem cienki jak nigdy i musiałem zebrać trochę batów. Podczas nawigowania w grupie, gdy opuściłem głowę do wody nadziałem się na łokieć jednego z zawodników z Gniezna. Bałem się o nos ale duże czoło zebrało ciężar uderzenia. Nieźle dzwoniło. Czoło boli i jest nieco kolorowe i wypukłe. 

        Pływanie wyszło fatalnie. Na boi (około połowa dystansu) miałem kompletną bombę. Zdecydowałem się nie płynąć tłumem i spokojnie pociąć na odpowiedni punkt orientacyjny przy wyjściu z wody. W ten sposób mimo tego że płynąłem bardzo wolno, zaoszczędziłem trochę czasu. Z wody wyszedłem na miejscu 35. Przed pierwszą matą był dobieg na którym wyprzedziłem kilka osób i stąd mój 30 czas pływania (sic!).

          Zmiana poszła doskonale. Spotkałem tam Marcina i jego zawodniczkę Gosię Szczerbińską. Chwyciłem rower i bardzo mocno ruszyłem na belkę. Już na kolejny dobiegu "łyknąłem" kilku zawodników. Rower leciałem jak szalony. Przed startem przyjąłem strategię na ten wyścig którą nazywam "eliminowaniem celów" - hasło pochodzi jeszcze ze starych czasów malborskich. Możliwe, że to Kołcz jest jego autorem. Dokładnie tak patrzę w triathlonach na zawodników którzy wychodzą przede mną z wody. Strategia została zrealizowana w 100% bo przez cały wyścig nikt mnie nie wyprzedził, tylko ja eliminowałem cele po drodze ;P.

      Trasa była mimo wszystko łatwa. Na MTB nie ma jazdy na kole, liczy się technika i moc. Dużo piachu sprawiało, że nawet najmniejsze błędy w jeździe były wyolbrzymiane do kolejnych sekund straty. Sprzęt spisywał się prawie idealnie. Na początku pętli był solidny, pozbrukowy podjazd który 4-ry razy stawał się dla mnie kolejnym celem do eliminacji. Dobra komunikacja z zawodnikami wyprzedzanymi i dublowanymi pozwoliła na uniknięcie niemiłych sytuacji. 
Picture
T2 - fot. M. Krauze
     Rower skończyłem na miejscu 6. T2 oczywiście idealnie. Ktoś krzyknął: "Gągola w zasięgu". Trochę mnie to zaskoczyło bo Tomek przed startem podkreślał jaką to ma stabilną formę przez ostatnich 5 lat od zakończenia kariery. Fakt jest taki, że poziom sportowy potrafi obronić się sam i Tomek pokazał klasę, a mi nie zostało nic innego jak pełen zapiek.

      Bieg od początku mocno. Kolkę zostawiłem w boxie. Wyeliminowałem jednego z zawodników z Gniezna, potem Karola Przybyła. Jacek Furtak był po rowerze 1-szy i daleko poza moim zasięgiem. 2-gi był M. Chmura, a 3-ci Tomek Gągola. Walka o wyprzedzenie Tomka zajęła mi trochę więcej czasu i fakt zaistniał tuż przed nawrotem. Po nawrocie tempo zostało umiejętnie podkręcone w kolarskim stylu by upewnić się, że Tomek nie weźmie się zaraz do eliminowania mojej osoby. Chmura zszedł z roweru 32s przede mną i nadrobiłem nad nim tylko 1s. 
Picture
Picture
        Ta jedna sekunda jest dla mnie bardzo ważna. Nigdy nie zrobiłem na imprezie pierwszego czasy dyscypliny. Wczoraj miałem 2 czas roweru, 1 czas biegu. Jestem bardzo zadowolony. 
 
         Całą imprezę zakończyłem na 3 miejscu w generalce oraz 1 miejscu w kategorii wiekowej U-23. Czas końcowy 46:22 - (+1:07) do pierwszego Jacka i (+0:31) do drugiego na mecie Macieja.

     Serdeczne gratulacje dla Jacka. Liczę, że będzie to dla niego bardzo udany sezon. Gratulacje dla T.Bretta który jak zawsze zorganizował imprezę na doskonałym poziomie. 

      Co teraz? Susz za 2 tyg. Czemu by jednak nie wybrać się wcześniej na PP do Dębna? Kto mnie tam zawiezie ;>?
 


Comments


Your comment will be posted after it is approved.


Leave a Reply