Start w Górznie w żadnym momencie tegorocznego sezonu nie był dla mnie startem priorytetowym. Ot w pewnym momencie pojawił się pomysł by w końcu spróbować swoich sił na dystansie olimpijskim na krajowym podwórku (na olimpijce startowałem raz czy dwa podczas mojego pobytu w USA). 


Po piątkowym dziesięcio-godzinnym dniu pracy, nocnej wycieczce rowerowej po forumowe bannery i późnym masażu, pakowałem się od godziny 24:00 do 1:30 w nocy z piątku na sobotę. Wyjazd do Górzna nastąpił punktualnie o godzinie 3:30 rano. Wbrew pozorom byłem wyspany. Zmęczenie zapewnie dopadnie mnie gdy dotrę do mieszkania (w momencie pisania tego tekstu jestem jeszcze w podróży).

Jak wyszedł start? Pływanie nie było idealne choć taktycznie rzecz ujmując było ok. Wyszedłem niesamodzielnie (co jest sukcesem w moim przypadku bo zazwyczaj jestem zawieszony między grupami), choć na rowerze jechałem z zawodnikami których zebrałem na solidnym podjeździe na początku trasy kolarskiej. Zza moich pleców dojechał mnie Roman Brzozowski który przez cały dystans rowerowy doskonale pracował dając naprawde potężne zmiany. Wraz z nim oraz Mariuszem Biskupskim z Susza (oraz jeszcze jednym zawodnikiem) staraliśmy się dogonić bardzo dużą grupę która migotała nam na horyzoncie. Nasza strata topniała z około 60 do 20 sekund. Panom dziękuję za dobrą współpracę bo przyzwoita pozycja po rowerze pozwoliła mi na nawiązanie walki biegowej z zawodnikami z wcześniejszej grupy. 

Istotnym dla przebiegu mojego wyścigu faktem jest szybkie zgubienie bidonu który katapultował się z koszyczka jeszcze przed wjazdem na pętle. Przez cały "rower" piłem tylko raz z bidonu Romana.

Lekki żołądek nie dokuczał na biegu (bałem się o brak energii). Biegłem bardzo przyzwoicie dzięki SEC (system eliminacji celów) który załączył się bardzo wcześnie. Starałem się przeskakiwać od zawodnika do zawodnika upewniając się, że nikt nie zabiera się ze mną. Fenomenalne doświadczenie spotkało mnie na pętli nr 2 (chyba). Dostałem dubla od prowadzącej wyścig dwójki - Sylwestra Kustera oraz Marka Jaskółki (późniejszy zwyciężca). Był to moment gdzie widziałem wielu zawodników z którymi chciałem rywalizować więc skorzystałem z okazji i "chwyciem się tramwaju". Nie raz zdażało mi się myśleć podczas ciężkich biegów jak fajnie byłoby gdyby Marek biegł obok i oto proszę, sytuacja zaistniała naprawdę. Przez całe 400 metrów dane mi było biec z naszymi najlepszymi zawodnikami. Panowie nawet się obejrzeli żeby zobaczyć co to za asior nagina za nimi. Dzięki temu mocnemu akcentowi przesunąłem się o kilka pozycji.

Cały wyścig zakończyłem na 21 pozycji. Zająłem 6 miejsce w kategorii wiekowej (U23) w ostatniej chwili wyprzedzając Rafała Pierścieniaka z Warszawy (ostatnio specjalizuję się w końcowym rzucie na matę pomiarową - w Płocku podobnie wygrałem z M. Chmurą). W ten oto sposób z nijakiego startu wyszedł całkiem fajny wynik. Przez cały sezon chciałem powalczyć o pierwszą "ósemkę" w kategorii wiekowej na MP co dałoby mi I Klasę Sportową. Klasę tę zdobyłem dzisiaj zupełnie się tego nie spodziewając. Tytuł ten może dać mi wymierne korzyści (stypednium) ale najpierw muszę zapoznać się z nowym systemem stypendialnym.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich zawodników którzy dumnie paradowali w forumowych koszulkach! Gratulacje dla nowych (starych) Mistrzów Polski - Marysi Cześnik oraz Marka Jaskółki. 
 


Comments

Piotras
01/08/2011 10:27

gratuluję wyniku i zrobienia I klasy mistrzowskiej! fajnie było spotkać Cię w realu! powodzenia i do zobaczenia na trasach :)

Reply
01/08/2011 17:15

Wielkie gratulacje! Za rok powalczymy :)

Reply
Paweł
01/08/2011 17:24

Dzięki dzięki.

Reply

Your comment will be posted after it is approved.


Leave a Reply