Ach! 850 kilometrów, Olsztyn, Trójmiasto, 2 starty. Ten weekend był istną kulminacją tego sezonu. O wszystkim można przeczytać w poniższym poście. 
Picture
Do Olsztyna dotarłem w Piątek wieczorem. Szybko ogarnąłem się u mojego gospodarza - pani Ali Bączyk której bardzo dziękuję za ugoszczenie mnie - i udałem się na olsztyńską starówkę. Muszę przyznać, że jest ona przepiękna i na pewno wrócę do Olsztyna na dłużej. 
Celem na sobotę był udany start w 3 z 4 edycji Triathlon Tour MTB. Cel zrealizowałem. Na pływaniu czułem się solidnie - bardzo długo płynąłem z pierwszą grupą. Potem własne tempo i jak zawsze wyjście tuż za Marysią Pytel - robię to zaskakująco regularnie w tym sezonie. 
Picture
Moje T1 było odrobinę za długie by udało mi się wskoczyć na rower z Krzysztofem Augustyniakiem i Dominikiem Szymanowskim którzy nie byli wcale tak daleko przede mną. Na rowerze jechałem swoje - trasa była bardzo wymagająca co mi odpowiadało. Dojechałem Jacka Furtaka z Gniezna oraz Darka Kowalskiego z UAM. Darek niestety wycofał się później ze względu na defekt roweru. 
Picture
Podczas biegu narzekałem na bóle w brzuchu. Kolka nie chciała odpuścić. Nie było jednak aż tak dramatycznie i wyścig ukończyłem bez zmiany lokaty po rowerze. Na mecie zameldowałem się jako 5. Takie samo miejsce zajmuję teraz w klasyfikacji generalnej cyklu. Przed nami jeszcze finał Triathlon Tour który zostanie rozegrany w ramach Mistrzostw Polski w CrossTriathlonie w Ostrzycach (za 2 tyg). Liczę na jeszcze jeden udany start w tym sezonie zwłaszcza, że będzie to impreza podwójnie punktowana i mój ostatni tegoroczny triathlon.

Do Gdyni przetransportowałem się z Olsztyna przy pomocy Pawła Czajkowskiego (dzięki Czaja!). Przenocowała mnie na gdańskim Żabikowie stara malborska ekipa (dzięki Ekipa!). Wieczorem miłe chwile przy pizzy. Rano śniadanie w miłym towarzystwie i wyruszyłem SKM'ką do Gdyni nad morze by ścigać się w Mistrzostwach Polski w Aquathlonie.
Picture
Z Marysią Pytel po starcie.
Prawdę mówiąc to nie przypominam sobie bym miał okazję startować w aquathlonie. Tak więc mój debiut przypadł na MP. Pływanie było fenomenalne. Słona woda, solidna fala (chociaż widziałem większe to nie miałem okazji się w nich ścigać) sprawiły, że pływanie było niepowtarzalnym przeżyciem. Z wody wyszedłem po staremu. Kawałeczek za Marysią Pytel i razem z Wiktorem Leśniewskim. Zmiana poszła solidnie. Rach, ciach, ciach, piana w dół i jazda na bieg. 
Picture
Ogólnie to byłem jednak zadowolony.
Na początku Wiktor starał się walczyć jednak po kilometrze mu się odechciało. Poleciałem samodzielnie od początku eliminując kolejne cele. Ubolewam jedynie nad faktem, że cele w większości stanowiły panie które popłynęły lepiej ode mnie. Tak czy siak, moja siedemnasto-i-półminutowa pogoń przez 5 kilometrów dała mi awans o jakieś 10 pozycji. Mistrzostwa Polski skończyłem na miejscu 15 w Open i 8 w kategorii U23. Oczywiście jestem zadowolony bo zabawa była przednia. Słabe pływanie nadrobiłem solidnym biegiem (8 czas).

Jeżeli ktoś posiada jakieś fotki to proszę ładnie o podzielenie się ;).

Ten weekend był miniaturą tego sezonu - starty gdzie się da i podróże na wariackich papierach. Już nie mogę doczekać się października gdzie zsumuję kilometry pokonane na wyścigach i podróżach oraz spojrzę na raczej imponującą listę imprez w których postanowiłem startować.

Na zakończenie dodam tylko odpowiedź na pytanie jak udało mi się znieść taką ilość podróży oraz starty dzień po dniu. Sekret faktycznie tkwi w Cep'ach o których pisałem w ostatnim poście. Miałem je na nogach od wyjścia z  mieszkania w Poznaniu do momentu powrotu. Potem zmieniłem je tylko na inny (świeży) model. Skarpetki nawet przy tak hardcorowym użytkowaniu nie zabijały współtowarzyszy podróży, a ja dzięki ich noszeniu nie odczuwam  teraz zmęczenia nóg i zacząłem nawet myśleć o wyścigu MTB w ten weekend (chociaż miałem nic nie robić).

W kolejnym poście testy, testy, testy i recenzje.
 


Comments


Your comment will be posted after it is approved.


Leave a Reply