Najistotniejszą rzeczą jaką odkryłem podczas tego sezonu to fakt jak wiele w naszym sportowym życiu zmienia odpowiednia regeneracja. Mam szczęście, że jednym z moich sponsorów jest CEP produkujący doskonałą odzież kompresyjną która bardzo pozytywnie wpływa na moje "dochodzenie do siebie" po treningach czy zawodach. W tym roku bardzo często korzystam z najpopularniejszego zabiegu fizjoterapetucznego - masażu. Jeżeli ktoś z Poznania chce skontaktować się ze znającymi się na rzeczy osobami czekam na info. Spotkanie z wykwalifikowanym fizjoterapeutą nie jest niestety czymś na co każdy ambitny amator może sobie pozwolić. Czy to oznacza, że należy zrezygnować z wszystkich korzyści jakie niesie za sobą masaż? Absolutnie nie. Są sposoby by skorzystać przynajmniej z części benefitów jakie możemy wynieść z masażu regeneracyjnego. urządzenie nazywa się The Stick i zwane jest potocznie "Kijkiem". To właśnie z tym legalnym wspomagaczem procesu treningowego mam zamiar Was zapoznać w dzisiejszym poście. Zapraszam. Za wikipedią: Masaż może mieć cele lecznicze, relaksacyjne lub przygotowywać mięśnie do wysiłku. W praktyce masaż to świetny zabieg wpływający np. na ruchomość naszych stawów czy zwiększanie zakresu pracy naszych mięśni. Dla sportowca największą zaletą masażu jest jego wpływ na naszą regenerację która zostaje znacznie przyśpieszona. Prawdziwym szczęściem jest mieć możliwość regularnego korzystania z pomocy fizjoterapeuty (zabiegi kosztują od 40 zł w górę), jednak większość amatorów jest tej możliwości pozbawiona (lub decyduje się z niej nie skorzystać). Co wtedy? Rozwiązanie określane jest mianem auto-masażu. Zabieg ten w mojej opinii powinien być stosowany w praktyce sportowej tak samo często jak rozciąganie czy kąpiele zmienno-cieplne (o jednym i drugim mówię w tym roku bardzo dużo). The Stick to przyrząd pozwalający nam na łatwiejsze uskutecznianie auto-masażu. Kijek ma niezwykle prostą budowę. Wyposażony jest w 2 wygodne uchwyty oraz szereg plastikowych obrączek ulokowanych między uchwytami. Całość możecie zobaczyć na poniższej fotografii: Jak widać dostępne są różne modele które różnią się między sobą wymiarami (widoczne na pierwszy rzut oka) oraz sztywnością (odczuwalne dopiero przy używaniu). Model który mam przyjemność używać to Sprinter Stick - kijek mający 19 cali długości oraz będący bardzo sztywnym. Świetny dla zawodników którzy wiedzą, że skuteczny masaż wcale nie jest zbyt komfortowy. Plastikowe krążki sprawiają, że zabieg "wałkowania" nie pozbawi nas w wyjątkowo bolesny sposób owłosienia (chociaż zawodnicy i tak owłosienia nie mają ;P). Dodatkowo rozkładają one nacisk na nieco większą powierzchnię co sprawia, że cały proces jest jeszcze skuteczniejszy. Używanie kijka jest bardzo proste. Po treningu lub zawodach, gdy czuję, że moje mięśnie dostały niezły wycisk, wyciągam karimatę na której się rozciągam i przystępuję do zabiegu. Podudzie i uda to części ciała które masuje się najłatwiej. Celem jest pozbycie się tzw. trigger points (punktów spustowych - pojęcie znane w fizjologii) oraz zmniejszenie tarcia między powięziami w naszym organizmie. Automasaż przy pomocy kijka pozwala na polepszenie ukrwienia naszych tkanek miękkich. Szczegółową foto-instrukcję używania The Stick znajdziecie tutaj. Osobiście wałkuję się po każdym treningu bo wiem, że lepsza i szybsza regeneracja to wynik osiągnięty mniejszym kosztem. Zapraszam serdecznie na stronę www.thestick.pl. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie tego zagadnienia to zapraszam do komentowania tego posta. Pozdrawiam! Paweł. Comments Your comment will be posted after it is approved. Leave a Reply |


RSS Feed